Niezły pasztet pani Maiu

autor Maia Sobczak
autor Maia Sobczak
Właśnie dowiedziałam się że w TV, jak co roku będzie emitowany Kevin. Przez pulchną zaspę nie mogłam wjechać do garażu. Na balkonie ktoś rozwiesił lampki. Lekka dezorientacja. Jestem jak świnia w kosmosie.

Ha! myślę, nie jestem sama. Nie tylko ja przeżywam powrót do przeszłości.
Czyżby grzebali w Matrixie? Hmm...coś w tym jest.



Na Cyprze grzebią. I to w biały dzień. U nas też w biały, patrząc za okno.
Mam takie poczucie jakbym cofnęła się w czasie o jakieś trzy miesiące. Brakuje mi tylko kilku szczegółów dzięki którym mogę się zorientować który świąteczny secenariusz realizować.

Znalazłam trzy różnice. Aktualnie brak : zapachu zielonych igiełek, pąsowej zupy i tego że wspólne świętowanie zaczęliśmy od śniadania i to na Sadybie.
Reszta właściwie bez zmian.

Aha i jeszcze od początku, niepostrzeżenie wkradła się scenarzyście trójka.
Mamy trzy pożyczone koty, pasztety z soczewicy piekłam trzy razy a i tak finalnie zapomniałam jeden zabrać na świąteczny stół. W każdym z trzech pokoi wybuchła bomba, bezlitośnie rozrzucając poukładane na co dzień skarby.

Tak właściwie to urodziłam się trzeciego, Hugo też a Henryk 21 co w sumie daje trójkę. Czy to oznacza że trójka to jakaś nasza magiczna liczba?

Puzzle powoli układa się w całość. Zgadzam się. W takim razie jutro ulepię 6 piguł po 3 na łebka i niech ten śmingus z aprilisem będzie wyjątkowy!
Trwa ładowanie komentarzy...