Kocham Cię Mamo

Teraz ja też jestem Mamą!
Teraz ja też jestem Mamą! Maia Sobczak
Moja Mama. Na pierwszy rzut oka zwykła kobieta....a jednak. Czujna, przyczajona jak tygrysica, w każdej chwili gotowa. W dzień i w nocy. Zawsze. Teraz to wiem, dopiero teraz doceniam. Trzeba zostać rodzicem, żeby zrozumieć, prawdziwie poczuć.

Pierwszą kartkę na dzień Mamy dostałam 26 maja 2009 r właśnie od Ciebie. Zrobiłaś to w imieniu mojego nowo narodzonego synka. Płakałam ze wzruszenia przez godzinę tuląc go w swoich ramionach. To był moment w którym dotarło do mnie, że ja też już jestem mamą.



Dziękuję Ci, że zadałaś sobie trud wychowania mnie, choć teraz wiem że nie było łatwo.
Wiedz, że doceniam wszystko co dla mnie zrobiłaś. Każdą nieprzespaną minutę, ręczne „chechłanie” pieluch tetrowych, wystane w kolejkach zdobyczne rajstopy których ja szczerze nienawidziłam nosić, leniwe, zupę ogórkową czy pachnące świeżym mlekiem i sianem wakacje na wsi.

Podziwiam Cię, za to że spokojnie czekałaś aż sama ubiorę się do przedszkola. Nie było miło co rano słyszeć " ja tego nie włożę !" .Pamiętam, że nawet nie patrzyłam co mi właściwie przygotowałaś. Mówiłam to z zamkniętymi oczami.

Dziękuję Ci za samodzielność której mnie nauczyłaś pozwalając mi gotować pomimo skorupek w omlecie, średnio zjadliwych dań którymi się zachwycałaś no i masakry jaką po sobie zostawiałam w kuchni.
Dobrze pamiętam swój pierwszy krupnik, do którego wsypałam całe opakowanie kaszy.
Można go było z powodzeniem kroić nożem....a właściwie nożyczkami.

Jednak nie wyrzuciłaś go.

Tak samo z resztą jak moje bazgroło - bohomazy i ulepione z wątpliwych skarbów prezenty, bukiety i niezliczone ilości wianków z mleczy czy kwiatów koniczyny podarowane z głębi małego serca.

Cieszę się, że mogłam Ci pomagać przy produkcji pierogów, makaronu i pysznego murzynka po którym wylizywałam garnek. W ten sposób zaszczepiłaś we mnie kulinarne pasje i odwagę do eksperymentowania w kuchni. Nie ma dla mnie w kuchni rzeczy niemożliwych.

Doceniam Twoje wsparcie przy pierwszych zawodach miłosnych, piękne stroje balowe z firanki i zasłony z dużego pokoju. Dla mnie to była balowa suknia, w której czułam się jak księżniczka.

Przepraszam za fochy, żale, utyskiwania, jęczenie, stękanie i pewnie sto innych denerwujących Cię zachowań. Wtedy nie rozumiałam. Wybacz.


Dziękuję Ci że jesteś. Kocham Cię Mamo.
Trwa ładowanie komentarzy...